Aż nie chce mi się wierzyć, że ja tak dawno tu pisałam...ale ten czas leci. PRZEPRASZAM!!!!
Nie ma żadnego wytłumaczenia, że tu nie zaglądałam..ale wróciłam..hehhee i obiecuję będę wracała:))
Więc od początku (zdania nie zaczyna się od więc )....miałam troszkę ciężki okres, sesja, egzaminy no i egzamin ten ostateczny - dyplomowy. Uffffffffffff jest już po wszystkim...Jak mi poszło? hehee...a może zmienię temat...na przykłąd damsko męski??? No dobra....zdałam! Na...5..plus średnia ze studiów, więc na dyplomie ...5. No chyba nieźle, zwlaszcza w moim wieku..
. Chwalę się? He.ehhee...jestem kujon!
Ale tak poważnie tyle się nie uczyłam nawet do matury. Jedno Wam powiem...albo raczej napiszę: warto było, nie żałuję ani jednej chwili spędzonej na uczelni, nawet tej kiedy ze strachu przed egzaminem nogi miałam jak z waty. Naromiast egzamin dyplomowy nie był taki straszny, komisję miałam cudowną, trafiłam na pytania, które umiałam. Zresztą umiałam na wszystkie, tylko, że na poniektóre troszkę gorzej..:))
Jeżeli ktoś z Was ma jakiekolwiek wątpliwości czy rozpocząć studia, będąc nawet w "pewnym " wieku..hehhee, polecam szczerze. Życie studenckie ma swój urok...
OOOOOOOOOOOO nie, byłam grzeczna...słowo harcerza
.
Tyle o uczelni...mam jeszcze tylko pytanie do B...a jak u Ciebie? Proszę odezwij się.
A co poza tym...? W zasadzie to dużo i nic...Pierwszy...? - różnie..ale tak ogólnie to nie narzekam, oby tak dalej. Drugi..? ...Czasami zastanawiam się, czy kiedykolwiek istniał? Nie spotykam się, nie piszę...chociaż...raz...przez pomyłkę..email hehhee. Mam jedną cholerną wadę..jak mam za dużo na głowie, albo jak jestem zdenerwowana..to bywam rozstrzepana..troszkę...hehe..Mam na swoim koncie parę niezłych numerów..może kiedyś opiszę..hehhhee
Tęsknię...? Czasami tak...ponoć prawdziwa miłość nigdy nie umiera...
Ale dosyć...wspomnień...
Od niedzieli można mnie znaleźć nad morzem..hehhe Jak zobaczycie podstarszawą wariatkę biegająco brzegiem plaży..to będę ja!
Wyobrażacie sobie..??? Plaża, morze, słoneczko...luzik i ja...ja już tam się widzę!
A we wrześniu fruuuuuuuuu za granicę, jak szaleć to na całego...a od października na magisterkę...hehhe to tylko dwa lata...o rany wiecie ile ja będę miała lat jak skończę?? Ponoć kobieta nigdy nie podaje swojego wieku.. i może tak to pozostawię! Howgh!
Buziaczki dla Was, miłych wakacji, dużo słoneczka i wracajcie wszyscy cało do domku!
Po przyjeździe odezwę się..obiecuję;)) Hurrraaaaaaaaaa... wakacje!
Kochani, życzę Wam spełnienia wszystkich marzeń, dużo zdrówka, samych słonecznych dni w życiu...
Wiem - to jest dla Was szok, że mamy Nowy Rok 2011. Niech będzie radosny, niech się zacznie mile, i niech Wam przyniesie same szczęśliwe chwile. Niech moje życzenia, spełnią się co do joty. Niech ominą Was kłopoty. Bóg da wszystko co potrzeba, poprowadzi wprost do nieba.
Przepraszam, ale własnie wróciłam do Polski, a przed wyjazdem nie miałam kiedy i jak zaglądnąć tutaj. Wyjeżdżałam parę dni przed świętami, a potem niby miałam dostęp do sieci...ale jak tu wejść na bloog tak, aby nikt nie zauważył...
Jeszcze raz bardzo Was przepraszam...
Ostatni miesiąc był pełen wrażeń i na nudę na pewno nie narzekałam. Wypadałoby teraz odpocząć, a tu praca i jeszcze uczelnia - egzaminy :)) Ale jakoś to będzie, dam radę:)))
Pogoda w Polsce była mroźna, tam gdzie byłam troszkę mniej zimy, śniegu i przede wszystkim cieplej, więc jak wróciłam to przeżyłam mały szok...mróz mroził płuca hehhee..
Święta i Nowy Rok spędziłam cudownieeeee! Myślę, że te wrażenia wystarczą na cały rok, bo tak szybko wyjazd się nie powtórzy. Tym bardziej, że Pierwszy powiedział, że to był ostatni Jego wyjazd zimą. Samoloty latały...jak latały, troszkę trzeba było posiedzieć na lotnisku. Zwłaszcza w tamtą stronę. Teraz nie było tak źle, samolot przyleciał bez spóźnienia. Fajnie jest wrócić do domu po tak dłuższej nieobecności...wszędzie dobrze, ale w domu jednak najlepiej...:))
Pozdrawiam gorąco i dużo słoneczka za oknem i w sercu :)))

Małgosiu, masz rację czas na nowy wpis...przepraszam, że zaniedbuję ostatnio swojego blooga. Wynika to nie tylko z tego, że brak wolnego czasu, ale i chyba także z tego, że pisząc tutaj wracam myslami do tego co było. Bądź co bądź zaczęłam go pisać z tęsknoty za Drugim, za tym co było, za tym co pewnie straciłam. Ale fruuu...koniec rozdrapywania ran...
.
Co u mnie nowego? Wstaję rano i nie mam zielonego pojęcia od czego zaczynać. Ostatnio nawał pracy tej stałej i tej dodatkowej. Pracuję w wybory, zajmuję się stroną informatyczną wyborów, więc jakoś nie potrafię tego wszystkiego ogarnąć. Na uczelni mam już pierwsze egzaminy, jak na razie nie jest źle...niestety trzeba troszkę pozakuwać. Nie za dużo, bo kujony umierają na zapalenie dzioba hehheee. W moi wieku jednak wstyd, jak się czegoś nie wie hehhee. A człowiek nie jest przecież doskonały, zresztą z weną do nauki też różnie bywa...
. Na spotkanie z przyjaciółmi też brakuje czasu. Ale parę fajnych imprez "zaliczyłam" ostatnio. Szkoda tylko, że doba ma zaledwie 24 godzin. A może to i dobrze? Zasypiam grubo po północy, wstaję o siódmej rano...szkoda mi czasu nawet na spanie:)) To prawda, że im człowiek starszy to czas szybciej leci.
Chciałabym zakupy świąteczne - prezentowe zrobić troszkę wcześniej, nie zostawiać ich na ostatnią chwilę. Dla mnie święta mogą być już teraz hehhee. Zapowiadają się wspaniale, w gronie najbliższych i najdroższych mi osób, zwłaszcza moich dzieci. Tym razem to jednak ja fruuu do nich, nie spędzam świąt w tym roku w Polsce. Wyjężdżam grubo przed świętami, a wracam po Nowym Roku. A co...? Należy mi się troszkę odpoczynku...:))) Żyję więc wyjazdem świątecznym, reszta schodzi na dalszy plan hehhee.
Ostatnio jakoś ciężko poromumieć mi się z Pierwszym. Głównie to, że mnie denerwuje....denerwuje co mówi, jak się zachowuje. Z czego to wynika? Zbyt długiego stażu małżeńskiego? A może huśtawki hormonalnej? Sama już nie wiem. Najszczęśliwsza jestem jak każde z nas zajmuje się sobą i swoimi sprawami hehhheee. Brak mi cierpliwości, naprawdę ! Mam nadzieję, że to minie....
Kochani, proszę o informację co u Was? Pamiętam o wszystkich, nie bujam...
Szkoda tylko, że parę osób zrezygnowało z pisania, polikwidowali blooga. Ja już jednego blooga zlikwidowałam i żałuję do dzisiaj, więc postanowiłam tego zostawić i zaglądać, no może rzadziej, ale oby był. Zawsze to jakaś cząstka mnie tutaj pozostaje.
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie, życzę dużo słonka za oknem i słońca w sercu i oby do wiosny!
Do następnego razu, ogromne buziaki dla Was...

nareszcie koniec zakuwania...mogę z czystym sercem powiedzieć....jestem na III roku....hurraaaaa!!!![:-] :-]](http://i.wp.pl/a/i/blog/emot/smile23.gif)
A nie mam na to ochoty..ale nie mam innego wyjścia...zostawiam "to" w rękach Drugiego....
i przepraszam, że tak rzadko ostatnio piszę...

sobota, 26 maja 2012
Licznik odwiedzin: 13 875 (wersja testowa)
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||
I tęskniąc zadaje sobie pytanie:"Czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie?"

Mimo złudności i znoju i rozwianych marzeń, jest to piękny Świat...
**************************************************
Jeśliby Bóg zapomniał przez chwilę, że jestem marionetką i podarował mi odrobinę życia, wykorzystałabym ten czas najlepiej jak potrafię.
Prawdopodobnie nie powiedziałabym wszystkiego, o czym myślę, ale na pewno przemyślałabym wszystko, co powiedziałam.
Oceniałabym rzeczy nie ze względu na ich wartość, ale na ich znaczenie.
****************************************************
Ktoś, kto powiedział, że czas goi wszystkie rany, jest kłamcą . Czas pozwala jedynie nauczyć się najpierw przetrwać, a potem żyć z tymi ranami. Ale każdego ranka, natychmiast po otwarciu oczu czuje się te rany. I zawsze, do ostatniej chwili życia będzie się czuło obecną nieobecność. Od niej można uciekać, ale nie można uciec"
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: